Hyćka- smak nie do podrobienia
Hyćka- smak nie do podrobienia

Czarny bez to roślina rosnąca w całej Polsce. Można go znaleźć dosłownie wszędzie, w przydrożnych rowach, w parkach, zagajnikach, na polach, a nawet na osiedlach miejskich. To bardzo żywotny, ekspansywny krzew. Bywa, że pojawia się w ogrodzie nie wiadomo skąd. Zapylone w maju - czerwcu kwiaty zawiązują malutkie owoce, które gdy dojrzeją jesienią przybierają ciemnofioletową wręcz czarną barwę. Są słodkim przysmakiem ptaków, które nie trawią ich nasion przez co roznoszą je wszędzie razem z guanem.

 

 

 

Niedojrzałe owoce mogą być trujące dla ludzi, ale z tych dojrzałych można zrobić galaretkę lub sok, jednak same w sobie nie mają specjalnego smaku. Są po prostu słodkie. Natomiast syrop z jego kwiatów ma niepowtarzalny aromat, którego nie można pomylić z niczym innym. Przy zbieraniu kwiatów jest on bardzo intensywny, a w upalne, duszne dni, wręcz mdlący. Jednak dobre proporcje cukru i cytryny świetnie się równoważą i syrop jest idealny, a kolor urzekający.

 

Mimo, że dziki bez, jak już wcześniej wspomniałam rośnie dosłownie wszędzie, jak już wybierzemy się na poszukiwania to wybór miejsca wcale nie jest taki prosty. Ten z przydrożnych rowów jest zanieczyszczony spalinami, ten przy polach pszenicy, czy rzepaku opryskami. Ja mam to szczęście, że przyniósł mi ją do ogrodu jakiś ptak :) Rośnie z tyłu ogrodu i jest już potężnym krzaczorem :)

Jak już znajdziecie odpowiednie miejsce musicie mieć ostry sekator i na pewno bardzo przydatny będzie fartuszek do zbierania owoców. Wtedy macie wolne obie ręce do przytrzymywania gałęzi, bo te najdorodniejsze zazwyczaj są najwyżej. Wybieramy dobrze rozwinięte kwiatostany rosnące w baldachach, bez mszyc, pająków, chrabąszczy (jeden gagatek kiedyś mi się zaplątał i cały garnek był do wylania, wszystko się skisiło) i innych robali. Obcinając baldachy robimy to tak, aby jak najwięcej pyłku trafiło do fartuszka. To on daje ten kolor, aromat i smak. Z tego samego powodu nie myjemy kwiatów. Możemy je rozłożyć po powrocie do domu i delikatnie przebrać.

 

Przepis:

  • Ok. 50 dorodnych baldachów kwiatów czarnego bzu
  • 1kg cukru
  • 2l wody
  • 4 cytryny
  • kwasek cytrynowy

Oprócz tego potrzebujemy:

  • spore naczynie- najlepiej kamienne lub plastikowe
  • mały talerzyk do dociśnięcia kwiatów, bo będą się unosić po nalaniu wody
  • pokrywka
  • kopystka

Sposób przygotowania:

Wodę zagotowujemy z cukrem i kwaskiem cytrynowym. Sparzoną cytrynę kroimy w plasterki. W naczyniu układamy warstwami: kwiaty, cytryna, kwiaty, cytryna. Zalewamy przestudzoną wodą z cukrem i kwaskiem, dociskamy talerzykiem i przykrywamy. Ważne żeby żadna łodyżka nie wystawała nad poziom wody, bo spleśnieje. Zostawiamy na ok 3 dni, codziennie zaglądamy i możemy lekko przemieszać. Po 3 dniach przecedzamy przez sitko wyłożone dodatkowo gazą, bo choćbyście nie wiem jak starannie przeglądali kwiaty 3 dni wcześniej to i tak odłowicie teraz kilka czarnych robaczków zwanych ,,przecinkami" :). Na koniec dobrze wyrzynamy kwiaty z cytryną. Przelewamy do wyparzonych słoiczków lub butelek dobrze zakręcamy i jeżeli chcemy zostawić zapasy na zimę, pasteryzujemy. Ja robię to w piekarniku ok. 1 godz.w temp.100 stopni.

Teraz wystarczy tylko rozcieńczyć syrop ze schłodzoną wodą z lodem i lemoniada o niepowtarzalnym smaku gotowa.

 

W tym roku pokusiłam się o lekką wariację w tym temacie i dodałam płatki dzikiej róży, najprawdopodobniej odmiany Hansa lub Moje Hammarberg, utarte w moździerzu z kwaskiem cytrynowym. Zobaczymy co z tego będzie. Myślę, że intensywnego aromatu bzu nie przebije, ale może da trochę koloru i będzie lekko wyczuwalna.

 

 

 

 

 

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl